Wtorek, 17 Marca
Księga Ezechiela 47,1-9.12.
Podczas widzenia otrzymanego od Pana zaprowadził mnie anioł z powrotem przed wejście do świątyni, a oto wypływała woda spod progu świątyni w kierunku wschodnim, ponieważ przednia strona świątyni była zwrócona ku wschodowi; a woda płynęła spod prawej strony świątyni na południe od ołtarza.
I wyprowadził mnie przez bramę północną, i poza murami powiódł mnie do bramy zewnętrznej, zwróconej ku wschodowi. A oto woda wypływała spod prawej ściany świątyni, na południe od ołtarza.
Potem poprowadził mnie ów mąż w kierunku wschodnim; miał on w ręku pręt mierniczy, odmierzył tysiąc łokci i kazał mi przejść przez wodę; woda sięgała aż do kostek.
Następnie znów odmierzył tysiąc łokci i kazał mi przejść przez wodę: sięgała aż do kolan; i znów odmierzył tysiąc łokci i kazał mi przejść: sięgała aż do bioder;
i znów odmierzył jeszcze tysiąc łokci: był tam już potok, którego nie mogłem przejść, gdyż woda była za głęboka, była to woda do pływania, rzeka, której nie można było przejść.
Potem rzekł do mnie: «Czy widziałeś to, synu człowieczy?» I poprowadził mnie z powrotem wzdłuż rzeki.
Gdy się odwróciłem, oto po obu stronach na brzegu rzeki znajdowało się wiele drzew.
A on rzekł do mnie: «Woda ta płynie na obszar wschodni, wzdłuż stepów, i rozlewa się w wodach słonych, a wtedy wody stają się zdrowe.
Wszystkie też istoty żyjące, od których tam się roi, dokądkolwiek potok wpłynie, pozostają przy życiu: będzie tam też niezliczona ilość ryb, bo dokądkolwiek dotrą te wody, wszystko będzie uzdrowione.
A nad brzegami potoku mają rosnąć po obu stronach różnego rodzaju drzewa owocowe, których liście nie więdną, których owoce się nie wyczerpują; każdego miesiąca będą rodzić nowe, ponieważ woda dla nich przychodzi z przybytku. Ich owoce będą służyć za pokarm, a ich liście za lekarstwo».
Księga Psalmów 46(45),2-3.5-6.8-9.
Bóg jest dla nas ucieczką i siłą,
najpewniejszą pomocą w trudnościach.
Przeto nie będziemy się bali, choćby zatrzęsła się ziemia
i góry zapadły w otchłań morza.
Nurty rzeki rozweselają miasto Boże,
najświętszy przybytek Najwyższego.
Bóg w nim przebywa, a ono się nie zachwieje,
Bóg je wspomoże o świcie.
Pan Zastępów jest z nami,
Bóg Jakuba jest naszą obroną.
Przyjdźcie, zobaczcie dzieła Pana,
zdumiewające dzieła, których dokonał na ziemi.
Ewangelia wg św. Jana 5,1-16.
Było święto żydowskie i Jezus udał się do Jerozolimy.
W Jerozolimie zaś jest przy Owczej Bramie sadzawka, nazwana po hebrajsku Betesda, mająca pięć krużganków.
Leżało w nich mnóstwo chorych: niewidomych, chromych, sparaliżowanych.
Znajdował się tam pewien człowiek,
który już od lat trzydziestu ośmiu cierpiał na swoją chorobę.
Gdy Jezus ujrzał go leżącego i poznał, że czeka już długi czas, rzekł do niego: «Czy chcesz wyzdrowieć?»
Odpowiedział Mu chory: «Panie, nie mam człowieka, aby mnie wprowadził do sadzawki, gdy nastąpi poruszenie wody. Gdy ja sam już dochodzę, inny wstępuje przede mną».
Rzekł do niego Jezus: «Wstań, weź swoje nosze i chodź!»
Natychmiast wyzdrowiał ów człowiek, wziął swoje nosze i chodził. Jednakże dnia tego był szabat.
Rzekli więc Żydzi do uzdrowionego: «Dziś jest szabat, nie wolno ci dźwigać twoich noszy».
On im odpowiedział: «Ten, który mnie uzdrowił, rzekł do mnie: Weź swoje nosze i chodź».
Pytali go więc: «Cóż to za człowiek ci powiedział: Weź i chodź?»
Lecz uzdrowiony nie wiedział, kim On jest; albowiem Jezus odsunął się od tłumu, który był w tym miejscu.
Potem Jezus znalazł go w świątyni i rzekł do niego: «Oto wyzdrowiałeś. Nie grzesz już więcej, aby ci się coś gorszego nie przydarzyło».
Człowiek ów odszedł i doniósł Żydom, że to Jezus go uzdrowił.
I dlatego Żydzi prześladowali Jezusa, że czynił takie rzeczy w szabat.
Jan Tauler
Nasz Pan przyszedł do sadzawki Betesda; znalazł tam człowieka chorego od trzydziestu ośmiu lat i powiedział mu: „Czy chcesz stać się zdrowym?” Moje dzieci, zwróćcie uwagę, że ten chory znosił ten stan od dawna, przez długie lata. On został przeznaczony na posługę chwały Bożej, a nie śmierci (J 11,4). Och, gdyby zechciano zrozumieć w duchu prawdziwej cierpliwości głęboką naukę zawartą w fakcie, że chory czekał trzydzieści osiem lat, by Bóg go uzdrowił i rozkazał mu odejść!
To odnosi się do ludzi którzy, zaledwie zacząwszy życie nieco na uboczu i nie widząc szybko pojawiających się wielkich rzeczy, sądzą, że wszystko jest stracone i skarżą się na Boga, tak jakby On ich traktował niesprawiedliwie. A skoro jest niewielu ludzi, którzy posiadają tę szlachetną cnotę zawierzenia i poddania się, którzy akceptują to, czym są i znoszą ich ułomność, pęta i pokusy aż sam Pan ich uzdrowi. Jaka moc i jakie opanowanie będą dane temu człowiekowi! Temu zaprawdę będzie powiedziane: „Wstań, już nie powinieneś leżeć, lecz opuścić tryumfalnie twoją niewolę, twoje więzy i chodzić wolno; będziesz nosił twoje łoże, to znaczy to, co ciebie wcześniej nosiło – teraz masz je nosić z mocą i siłą”. Tego, kogo Pan sam uwolni, ten będzie dobrze uwolniony, będzie chodził pełen radości; a po tym długim oczekiwaniu otrzyma wspaniałą wolność, której są pozbawieni ci wszyscy, sądzą, że uwolnią się sami i rwą pęta przed czasem.
Źródło: http://ewangelia.org/rss/v2/evangelizo_rss-pl.xml